środa, 25 kwietnia 2012

Rozdział I.


oczami Amelii
Wysiadłam z samolotu i prędko wyciągnęłam telefon z kieszeni. Pierwsze połączenie wykonałam do recepcji hotelu, w którym zarezerwowałyśmy pokój, aby odwołać rezerwację z powodu zaistniałej sytuacji. Następnie po rozmowie z dość miłą i wyrozumiałą recepcjonistką, wybrałam numer mamy:
-Halo? Odezwała się moja rodzicielka.
-Cześć mamo. Powiedziałam.
-I jak? Wylądowałyście? Podoba wami się? Jak podróż? Od razu zadała z milion pytań.
-Yyy tak, wylądowałyśmy, ale jeszcze jesteśmy na lotnisku. Wystąpiły jakieś komplikacje i wszyscy byliśmy zmuszeni lądować w Londynie.
-Co? jesteście w Londynie? Zapytała zdziwionym głosem mama.
-No tak. Musimy z Blair zmienić swoje plany i coś wymyślić. Do hotelu już dzwoniłam. Odwołałam rezerwację, nie robili o to większych problemów.
-No dobrze, dobrze, ale co teraz zrobicie? Gdzie przenocujecie?
-Mamo, mamy już po 18naście lat. Spokojnie, coś znajdziemy, a jak nie to prześpimy się na dworze. Zażartowałam.
-Jak coś znajdziecie to zadzwońcie. Życzę wam powodzenia dziewczyny. Mam nadzieję, że spędzicie te wakacje jeszcze lepiej niż to zaplanowałyście w Irlandii.
-Dzięki mamo, jakoś jeszcze nic na to nie wskazuje, ale bądźmy dobrej myśli. Muszę kończyć.
-Pa, pozdrów Blair.
-Ok, na razie.
Skończyłam rozmowę i czekając na moją przyjaciółkę, która najwyraźniej rozmawiała ze swoją mamą przez komórkę, zaczęłam zastanawiać się gdzie mamy zacząć szukać jakiegoś noclegu.

w tym samym czasie Blair
Wysiadłam pośpiesznie z samolotu, przeprostowałam nogi i postanowiłam zdać relacje mamie. Znalazłam w kontaktach numer i nacisnęłam zieloną słuchawkę. Połączenie nie może być zrealizowane.. i tak kilka razy. Po chwili wkurzona spróbowałam zadzwonić jeszcze raz:
-Tak, słucham?
Usłyszałam głos mamy i poczułam ogarniającą mnie ulgę, gdy wreszcie po wielu próbach udało mi się dodzwonić do swojej rodzicielki.
-Hej, no wreszcie.
-Przepraszam, ale coś mi się dzieje z telefonem. Jak tam w Irlandii? Doleciałyście szczęśliwie?
-Hmm.. no właśnie mamy chwilowy problem bo do Irlandii to jeszcze spory kawałek drogi.
-Jak to? Jeszcze nie doleciałyście?
-Nie, to znaczy.. doleciałyśmy, ale nie tu gdzie zamierzałyśmy.
-No więc gdzie jesteście?
-Wynikły jakieś komplikacje i musieliśmy lądować w Londynie. Z tego co słyszę to Amelia już dzwoniła, aby poinformować recepcję o tym, że niestety musimy odwołać naszą rezerwację.
-Wiem, że jesteście już dorosłe, ale jeśli będziecie czegoś potrzebowały to wiedzcie, że zawsze możecie na mnie liczyć.
-Tak, wiem. O nic się nie martw, my tu sobie poradzimy. Teraz to Londyn jest nasz! Zaśmiałam się do słuchawki.
-Mam nadzieję, że dacie sobie świetnie radę. Dajcie znać jak już znajdziecie jakiś nocleg.
-Dobra, muszę lecieć, pa.
-Pa, trzymajcie się.
Usłyszałam głos Amelii, która zaczęła mnie wołać na pobliską ławkę, a następnie udałam się w jej kierunku.

oczami Amelii
- masz jakiś pomysł? Zwróciłam się do Blair.
-masakra jakaś, musimy szukać noclegu.
-No, ale gdzie? Chodź z tego lotniska, zrobimy sobie wycieczkę autobusem do samego Londynu.
-Dobra, dobra. Może tam coś znajdziemy.
-Najwyżej zapytamy kogoś z przechodniów. Może będą coś wiedzieć. Przecież to wielki kraj, na pewno jest w pobliżu jakieś dogodne dla nas miejsce.
-No to ruszamy na podbój Londynu! Krzyknęła moja przyjaciółka.
Przez moją głowę przechodziło mnóstwo myśli. Miałam nadzieję, że poznamy tu chociaż parę osób, z którymi będziemy mogły nawiązać jakiś bliższy kontakt niż tylko 'i'm sorry' 'which way to..' W sumie dwa miesiące to sporo czasu. Londyn był jak zaczarowany. Obcokrajowcy poruszający się ścieżkami miasta, sklepy, ludzie, architektury, zabytki. Wszystko było nadzwyczaj piękne. Miałam wrażenie, że spędzimy tu naprawdę niezapomniane i wspaniałe wakacje. Po dłuższej przechadzce doszłam nawet do wniosku, że chyba dobrze się stało z tym przymusowym lądowaniem. Obie byłyśmy nastawione raczej pozytywnie, więc jedynym problemem jaki nam doskwierał było znalezienie sobie miejsca na zatrzymanie się. Wsiadłyśmy do autobusu i zajęłyśmy miejsca na górze. Po drodze rozglądałyśmy się wokół siebie podziwiając otaczające nas piękno Londynu.   

oczami Blair
Nadszedł czas na pieszą wycieczkę. Wysiadłyśmy z autobusu i skierowałyśmy się w stronę Grardenstreet*. Miałyśmy coraz mniej czasu, niebo zaczęło się ściemniać a my dalej byłyśmy w totalnej pustce. Weszłam do pobliskiego sklepu, a Amelia poczekała na mnie przed drzwiami. Kupiłam potrzebne mi rzeczy, mapkę, plan i zapytałam sprzedawczynię czy nie orientuje się w sprawie jakiegoś nieodległego noclegu. Niestety odpowiedź nie była dla nas korzystna, gdyż najbliższy hotel lub coś podobnego znajdował się kilkanaście kilometrów od nas. Sklep znacząco różnił się od tych, które znajdowały się w naszym rodzinnym kraju. Niestety musiałyśmy odłożyć nasze buszowanie po sklepach na inny dzień. No cóż.. przyjemności na koniec, a teraz zabieramy się za dalsze szukanie- pomyślałam i wyszłam ze sklepu.

Amelia w tym samym czasie
Stałam przed sklepem i czekałam zniecierpliwiona na Blair. Nagle moim oczom ukazał się się pewien chłopak, mniej więcej w naszym wieku.
-Hej. Przywitał się brązowooki.
-Hej. Odpowiedziałam mile zaskoczona.
-Oo rozpoznaje nietutejszy akcent. Wyszczerzył się szatyn.
-Zgadza się, jestem z Nowego Yorku. Uśmiechnęłam się.
-O a cóż sprowadza piękną panią do naszego Londynu? Zapytał słodko chłopak.
-A to długa historia. Odpowiedziałam lekko zawstydzona.
-Tak w ogóle to jestem Liam. Powiedział podając rękę w moją stronę.
-Miło mi, Amelia. Odpowiedziałam i odwzajemniłam gest.
-No to z chęcią posłucham tej długiej historii jeśli tylko masz czas. Powiedział Liam co niezmiernie mnie ucieszyło.
-Nawet nie wiesz jak bardzo chciałabym pogadać, ale niestety nie jest to najodpowiedniejszy moment gdyż zbliża się noc, a ja wraz z moją przyjaciółką nie mamy się gdzie podziać. Może wiesz gdzie znajduje się jakiś hotel? Zapytałam z nieukrytą nadzieją.
-Yy przyleciałyście do Londynu tak na spontanie? Zaśmiał się uroczo.
-Nie do końca, aczkolwiek można tak powiedzieć. To jak? Znasz jakiś?
-Hmm niestety mam dla was złą wiadomość. W pobliżu nie ma żadnego hotelu. Ale.. mam pomysł.
-Kurde.. akurat tak trafiłyśmy. No nic.. jaki pomysł? Zapytałam zaciekawiona.
-Może opowiesz mi tą historię, a ja za ten czas coś wymyślę?
-Z chęcią bym Ci ją opowiedziała, ale czas ucieka i obawiam się, że nie znajdziemy dziś żadnego noclegu.
-Ale ja objecuję, że coś wymyślę. Zaufaj mi proszę. Powiedział przekonująco chłopak.
-No niech Ci będzie, ale jeśli nic Cię nie olśni to spędzasz tę noc z nami na dworze. Zaśmiałam się.
-Mm noc pod gołym niebem z dwoma nowymi koleżankami? kusząca propozycja. Odpowiedział.
-Hahaha jednak wolałabym spędzić noc w ciepłym łóżku. Oznajmiłam.
-A szkoda. Ale jeśli tak wolisz to czekam na opowieść.
-No więc.. - Zaczęłam po czym zobaczyłam wychodzącą ze sklepu Blair.
-O właśnie wyszła moja przyjaciółka.. Liam poznaj Blair, Blair poznaj to jest Liam. Blair mrugnęła do mnie znacząco okiem.
-Więc.. kontynuowałam. W planach miałyśmy wakacje w Irlandii, jednak podczas lotu wystąpiły jakieś komplikacje i musieliśmy lądować tu w Londynie. Przyjechałyśmy w to miejsce autobusem w celu znalezienia noclegu i Blair weszła zrobić zakupy do sklepu. Oto nasza skomplikowana historia.
-Mhm no to faktycznie skomplikowane. No, ale mam dla was sensowną propozycję. Poruszył brwiami Liam.
-O serio ? spytała zaciekawiona Blair.
-Tak, mieszkam wraz z kolegą w dużym domu więc spokojnie zmieścimy się w czwórkę, możecie przenocować u nas. Zaproponował.
-To bardzo miło z waszej strony, że chcecie nas przygarnąć, ale nie wiem czy możemy. Nie chcemy sprawiać kłopotu. tłumaczyła się moja przyjaciółka.
-Możecie, możecie. Nie macie innego wyjścia, a dla nas to żaden kłopot, uwierz. Przynajmniej nie będzie tak nudno. - powiedział uśmiechnięty od ucha do ucha chłopak.
-No to zgoda. Mam nadzieję, że jutro coś znajdziemy bo nie chcemy wam siedzieć w domu, pewnie macie jakieś plany a my wam je komplikujemy.
-Ale naprawdę to żaden problem. Będziemy zaszczyceni waszym pobytem u nas. Zaśmiał się miło.
-Haha w takim razie nie mamy wyjścia, musimy z wami zostać. Odpowiedziałam również się śmiejąc.
-No to ruszamy w kierunku domu, tak? Poznacie mojego przyjaciela Zayna. Powiedział Liam.
-Ok, jesteśmy już po prostu padnięte tą tułaczką. Marzę o chwili snu.

oczami Blair
-Tak Amelia, twoje ulubione zajęcie- spanie. Zaśmiałam się.
-No co? A znasz jakieś lepsze zajęcie od spania? Odburknęła śmiesznie moja przyjaciółka.
Szliśmy w stronę domu Liama i Zayna rozmawiając dosłownie o wszystkim i o niczym. Czas w towarzystwie nowo poznanego kolegi mijał nam bardzo szybko. Obie byłyśmy zachwycone tutejszą kulturą. Wszystko było takie 'na luzie'. Swoboda życia. Tak strasznie bałyśmy się, że nikogo szybko nie poznamy a tu proszę, pierwszy dzień i już mamy wspaniałomyślnego kolegę, który nam pomaga. Nim się obejrzeliśmy byliśmy już na miejscu.
-Jesteśmy. - oznajmił chłopak.
-Ale tu pięknie! - krzyknęłam.
-Faktycznie jest niesamowicie, ale myślę, że leżenie w łóżku będzie dla mnie większą frajdą niż stanie przed domem. - odpowiedziała moja przyjaciółka.
-Tak, tak już wchodzimy. - powiedział łapiąc za klamkę drzwi wejściowych.

______________________________
Hej :3 strasznie Wam dziękuję za to 7 komentarzy pod prologiem, mam nadzieję, że teraz będzie więcej (; Wasze opinie dają mi ogromną motywację do dalszego pisania : )

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Prolog.


oczami Amelii

Podekscytowane prędko wsiadłyśmy do samolotu. Razem z Blair zaplanowałyśmy sobie nasze wymarzone wakacje w Irlandii. Wreszcie obie skończyłyśmy te długo oczekiwane 18 lat. Wszystko było już zarezerwowane. Hotel wywarł na nas naprawdę imponujące wrażenie (przynajmniej tak nam się wydawało, gdy po raz setny oglądałyśmy w domu jego zdjęcia na stronie internetowej). Te wakacje miałyśmy pamiętać do końca życia. Nasze najwspanialsze, wspólne wakacje. Wszystko było już dopracowane i dopięte na ostatni guzik. Siedząc w samolocie obok mojej przyjaciółki, ciągle rozmyślałam o naszej wspólnej przygodzie. Wsadziłam w uszy słuchawki, włączyłam jedną z moich ulubionych piosenek Birdy – Skinny love i zasnęłam.

oczami Blair

Nie mogłam się doczekać lądowania. Cały lot mijał nawet szybko i przyjemnie. Ciągle rozmawiałyśmy z Amelią o tym co musimy zwiedzić, co będziemy robić i tak bez końca. Zmęczone ciągłą rozmową postanowiłyśmy trochę się odprężyć. Amelia chyba słuchała muzyki, chociaż bardziej prawdopodobne było to , że już usnęła ze słuchawkami. Ja natomiast zabrałam się za czytanie książki. Nie przepadałam za tym specjalnie, ale nie mogłam usnąć więc było to jedyne sensowne rozwiązanie na dręczącą mnie nudę. Nie chciałam budzić mojej przyjaciółki, która najwidoczniej była pogrążona w głębokim i raczej przyjemnym śnie, czego można się było domyślić patrząc na jej minę. Co jakiś czas, po cichu mamrotała coś przez sen. Nagle usłyszałam głos stewardessy, która informowała wszystkich pasażerów, że zaszły zmiany w rozkładzie i musimy lądować na lotnisku w Londynie. Ta wiadomość natychmiast wyrwała Amelię ze snu. Że co?! Obie wydarłyśmy się zgodnie do siebie. Ale jak to? Dlaczego? Byłyśmy już przekonane, że z naszych planów nici. Wszystko legło w gruzach. No cóż.. teraz jak najszybciej musiałyśmy zorganizować sobie pobyt i zakwaterowanie gdzieś w Londynie, na co nie byłyśmy w ogóle przygotowane.

___________________________
Hej :3 wiem, że beznadziejnie mi wyszedł ten prolog, w sumie jak rozdział, ale mam nadzieję, że dalej się spodoba (:
jeśli czytacie, proszę zostawcie komentarz gdyż jest to dla mnie niezwykła motywacja do pisania, uwierzcie (: Jeśli chcecie posłuchać muzyki podczas słuchania to wystarczy kliknąć na odtwarzacz po prawej stronie :3

Bohaterowie.



Amelia
18 letnia mieszkanka Nowego Yorku. Ma 22 letniego brata James'a i przyjaciółkę którą traktuje jak siostrę. Interesuje się aktorstwem, rysunkiem, fotografią i muzyką.








Blair
Szalona 18nastolatka, mieszkanka Nowego Yorku. Interesuje się muzyką i grą na gitarze. W wolnych chwilach tańczy. Najbardziej oddana jest śpiewaniu. Przyjaźni się z Amelią. Ma starszego o 3 lata brata Jack'a.





Liam
Ma 19 lat. Mieszka razem ze swoim przyjacielem Zaynem w Londynie.
Interesuje się śpiewem, koszykówką i grą na fortepianie. Członek zespołu One Direction.



  

Zayn
Zakręcony 19 nastolatek, największy flirciarz w mieście. Zamieszkuje Londyn wraz ze swoim przyjacielem, którego traktuje jak brata. Interesuje się sztuką, muzyką i sportem. Wolne chwile spędza w klubach.



Niall    Louis   Harry
Trzech niezwykle utalentowanych chłopaków o nieprzeciętnej urodzie. Mieszkają w trójkę w jednym domu w Londynie. Najmłodszy z nich Harry ma 18lat, zaraz po nim Niall 19lat i najstarszy Louis 21lat. Harry i Niall są singlami, natomiast Lou spotyka się z niejaką Eleanor Calder. Łączy ich wspólna miłość do muzyki. W piątkę wraz z Liamem i Zaynem tworzą zespół o nazwie One Direction.